Klocki Lego - wspaniałe hobby, nie tylko dla dzieci.
niedziela, 17 października 2010
Ale on długi!

NaturalBornUser to człowiek, którego na tym blogu reklamuję równie zawzięcie co bazę Hoth. Lecz za promocję płaci mi zdecydowanie mniej niż Pan Lucas, to i piszę o nim rzadziej.

Jednak dzisiaj na moje konto bankowe wpłynęła od niego świeża dawka gotówki, a to z powodu ukończenia pracy nad modelem pięcioosiowego żurawia samojezdnego marki Liebherr. Czuję się więc zobowiązany do szczegółowego omówienia w.w. pojazdu na łamach Studów.

Od czego by tu zacząć? Może od silnika? Tfu, silników! Na 10 kg masy wehikułu przypada 14 motorków. Dużo? Być może, ale mają co robić. Napędzanych jest 8 kół, tyle samo skręcanych.

Ciekawe funkcje? Proszę bardzo: światła, które świecą, podpory, które można (a chwilami nawet trzeba) wysunąć, i tłoki w atrapie silnika, które wykonują ruchy posuwistno - zwrotne. A wieża, która jest sercem każdego żurawia, mieści w sobie połowę wszystkich użytych w modelu jednostek napędowych (dla tych, którzy są na bakier z matematyką: 7), które zapewniają obrót i podnoszenie ramienia (waży 1/4 całości - 2,5 kg).

280 cm długości wpędzi w kompleksy każdego maczo.

Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że ten LTM 1200 naprawdę działa. Dla niedowiarków:

sobota, 16 października 2010
Nowa pizd..., gwiazda popu!

O czym jest ta scenka?

O TYM. Znalazłem ją w galerii gordongordon_lego.

piątek, 08 października 2010
Bananowiec zbudował małpiszona

Kiedy w naszej części świata porządni ludzie słodko spali, Tajlandczyk preedalist wrzucił na YouTube film prezentujący możliwości dość nietypowego MOCa.

Zdolna z niego małpa, prawda? Trzeba mieć nie tylko w głowie, ale i w portfelu, aby budować roboty z LEGO. Pod naszą szerokością geograficzną takich ludzi nazywamy "bananową młodzieżą".

czwartek, 07 października 2010
Najmroczniejszy znaczy najlepszy

Pan Proudlove prezentuje:

To ponure zamczysko wygrało BrickCon w kategorii “Best in Castle”. Czy zasłużenie? Według mnie tak. Podoba mi się woda (a raczej krew) w kolorze ciemnej czerwieni.

sobota, 18 września 2010
Pamięci Hendrixa

Dzisiaj 40. rocznica śmierci Hendrixa. Byłem przekonany, że czeka nas wysyp MOCy związanych z jego życiem i twórczością, lecz myliłem się. Co więcej, buszując po zasobach sieci nie trafiłem na ani jedną fajną konstrukcję związaną z tym wirtuozem gitary elektrycznej.

Sytuację uratował doskonale znany Wam portal YouTube. Znalazłem tam mozaikę będącą próbą odwzorowania okładki albumu Electric Ladyland.

Biblia klockami ilustrowana

Obiecałem Wam wyjaśnić, kto jest autorem plastikowej Wieży Babel. I nie tylko jej, ale o tym dalej.

Brendan Powell Smith, jak wielu z nas, w dzieciństwie bawił się klockami LEGO. I, jak wielu z nas, dorastając odrzucił je, chcąc zamanifestować światu swą rzekomą dorosłość. Kiedy już naprawdę dorósł, powrócił do duńskich zabawek, tym razem traktując je jako hobby. Tak jak wielu z nas. W międzyczasie został studentem. Wybrał teologię, gdyż fascynowały go biblijne historie. Postanowił połączyć te dwie pasje, i tak powstało ilustrowane klockami Pismo Święte - The Brick Testament.

Zaczęło się od Edenu.

Przyjęcie projektu w świecie było więcej niż znakomite, toteż zachęcony Brendan poszerzył TBT o kolejne historie, i robi to do dziś. Mało tego, zarabia na tym całkiem duże pieniądze! Wydania książkowe, tłumaczone na obce języki, sprzedawane jako ciekawostka, ale także (o zgrozo!) pomoc dydaktyczna w szkółkach niedzielnych, to nie wszystko. Podniecony sukcesem Smith otworzył wirtualny sklep, w którym można kupić rozmaite duperele związane z LEGO Biblią. Choćby taki plakat, do powieszenia nad łózkiem:

Kosztuje tylko kilka dolców! Szkoda jednak, że wygląda jak jeden wielki demotywator.

A co ja sądzę o całym przedsięwzięciu? Cóż, ciężko mnie czymś zadziwić / zszokować. W czasach, w których mogę w ułamku sekundy znaleźć w necie najgorsze bezeceństwa tej planety, takie rzeczy budzą we mnie tylko uśmiech politowania. Jestem katolikiem, a przede wszystkim chrześcijaninem, i pewne rzeczy są dla mnie święte. Dla niektórych tylko pieniądze, ale nie podejrzewam Brendana o celowe działanie. Wierzę, że przynajmniej na początku, autor robił to dla własnej satysfakcji, i dla żartów. To, co zrobił ostatnio, to już klasyczne działania marketingowe, chęć wzbogacenia się kosztem frajerstwa, które kupi każdy bubel, o którym napiszą media. Lecz dajmy mu okazję nacieszyć się sławą i mamoną. Powracając do profanacji, to ja jej nie widzę - humor, i brak politycznej poprawności jest w moich oczach plusem.

Ostatecznie twierdzę, że kto ma wierzyć w Boga, będzie w niego wierzył, i takie rzeczy nie zmienią jego światopoglądu. Za to pozwolą spojrzeć na religię z dystansem.

Teraz czas, abyście sami przejrzeli TBT. Ostrzegam jednak, że pełno tam aluzji seksualnych. I za to ją kocham.

Ciekawostki:

- dymki z czcionką koloru czarnego to cytaty z Biblii, a te z szarą to wypociny Smitha

- do robienia zdjęć AFOL używa Nikona Coolpix 950, sporadycznie model 4500

- do obróbki zdjęć zaś stosuje Paint Shop Pro lub Adobe Photoshop

- obecnie TBT zawiera 420 historyjek opatrzonych 4573ma fotkami

- najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że bohater tej notki sam wygląda jak Jezus...

niedziela, 05 września 2010
Mniam, pycha!

Jak Was jeszcze na tym świecie nie było, znudzeni ludzie postanowili zbudować coś, co przyćmi potęgę samego Boga. Ale Bóg nie dał się wystrychnąć na dudka, i im ten przybytek rozwalił. To ma być niby śmieszne? Nie, jest żałosne. Pokazuje, że człowiek zawsze był takim samym zadufanym w sobie idiotą z przerośniętym ego. Lata lecą, i nie zmienia się nic. Wystarczy spojrzeć na niektóre budowle w państwach wysoko rozwiniętych. Historia lubi się powtarzać.

Ale nie zamierzam Was faszerować moimi ultraprawicowymi schizami, wszak większość AFOLi to lewacy i pachołkowie żydomasońskiego lobby, dla których Gazeta Wybiórcza jest swego rodzaju fetyszem. Czemu więc poruszam tak delikatny w dzisiejszych czasach temat?

Powód jest banalny: przeglądając zasoby sieci, natrafiłem na Wieżę Babel. Z LEGO, naturalnie.

Kto jest autorem? Dowiecie się niebawem, mam zamiar poświęcić jemu osobną notkę.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Kto mieczem wojuje...

Miałem odpocząć od brickfilmów, bo prawie całe lato na nie poświęciłem, a tutaj taka niespodzianka... otóż myślałem, że poza nielicznymi twórcami, nikt w naszym pięknym kraju nie robi klockowego kina na światowym poziomie. Och, jak bardzo się myliłem!

Drodzy Czytelnicy, chyba jesteście na tyle inteligentni, że nie muszę Wam tłumaczyć, o co tutaj chodzi? Skoro więc rozumiecie, zapraszam po więcej na kanał Orange Brick Studios.

Wyspiarze kontra UFO

Półtora miesiąca nie było notek, ponieważ nie miałem dostępu do sieci. Przepraszam, że nie zawiadomiłem Was wcześniej o mej nieobecności, ale naprawdę nie wiedziałem, że tak będzie.

Dzisiaj przeglądając internet pod kątem fajnych prac, znalazłem jeszcze świeżutkiego MOCa, który jest dziełem duetu dwóch dobrych budowniczych: nkapp22 i Happy Weasel'a. Malownicza wyspa, zabobonny lud i kosmici to ciekawe połączenie, z wykonaniem także nie jest źle:

Tak wygląda z bliska latający spodek, który rozbił się nieopodal brzegu.

Sprawca całego zamieszania:

WIĘCEJ

czwartek, 15 lipca 2010
Tak to się zaczęło

Ostatnio rzadko tutaj pisuję. Jeżeli już, to albo wkładam kij w mrowisko przy pomocy felietonu czy biografii, albo zasypuję Was brickfilmami.

I może nadszedł ten czas, żeby odpowiedzieć na pytanie, kto i kiedy zaczął brickfilming. Dziedzinę rzemiosła klockowego dość nie wdzięczną, bo wymagającą dużego wkładu pracy i finansów, a nie docenianą przez dorosłych. Panuje wręcz opinia, że to infantylne (!) zajęcie. Tak, jakby dorosły facet jeżdżący samochodzikiem po styropianie był mistrzem powagi.

Z czym kojarzą Wam się lata 80.? Mi z kiczem. Czyli nie jestem prawdziwym brickfilmerem. Bo gdybym nim był, to pierwszym skojarzeniem winna być australijska produkcja pt. "The Magic Portal".

Lindsay Fleay ukończył budę w roku 85. Tylko po to, żeby po wakacjach zapisać się do innej. Ale nie jakiejś tam przyzakładówki dla niepełnosprytnych, tylko uniwerku. Chyba zrobił to z miłości do klocków, bo uczelnia podarowała mu je i sprzęt do kręcenia filmu. O LEGO, rzecz jasna. Co ciekawe, nie tylko belfrowie wsparli młodego napaleńca, lecz także... rząd! Miał chłopak farta. Szkoda tylko, że poświęcił cały rok swojego żywota na zrobienie zdjęć do tego arcydzieła. Miks i montaż to kolejne 2,5 roku. Całość miała 16 minut długości.

Co dzieje się na ekranie przez ćwiartkę godziny? El, główny bohater, znajduje tytułowy magiczny portal, i przedostaje się do świata korytarzy. Co go tam czeka? Zapraszam do obejrzenia.


Film kręcono techniką stop motion, na żywca, i komputerowo. Jest prekursorem współczesnych brickfilmów. Został nadany 6 razy na australijskim kanale SBS oraz lokalnie rozpowszechniony. Niestety, pokazy na ważniejszych festiwalach filmowych zostały anulowane z powodu aktu wrogości ze strony firmy LEGO. Szkoda, że nie przewidzieli, jaką furorę w necie zrobi brickfilming.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Zakładki:
BrickPol - klub skupiający osoby interesujące się klockami LEGO.
Zaprzyjaźnione witryny:
Tagi